Pierwsze promienie letniego słońca witamy z wielką radością, ale nasz organizm może nie podzielać takiego optymizmu. Nasze ciało nie jest obojętne na wysokie temperatury i nie zawsze jest w stanie odpowiednio zaprogramować funkcjonowanie „wewnętrznej klimatyzacji”. Najbardziej cierpią wtedy między innymi stopy, które stają się podczas upałów ociężałe i spuchnięte. Dlaczego?

Człowiek jest istotą stałocieplną. To znaczy, że bez względu na warunki otoczenia, temperatura ciała powinna utrzymywać się na tym samym, stałym poziomie – w granicach od 36,6 do 37 stopni Celsjusza. Za utrzymanie właściwej ciepłoty organizmu odpowiada wewnętrzny mechanizm termoregulacyjny. Ale nawet osoby młode miewają kłopoty z wystarczającym „wychłodzeniem”. Podczas upałów tracimy więcej wody, a to właśnie ona odpowiada za rozrzedzanie krwi i sprawniejsze krążenie, a co za tym idzie – za lepszy metabolizm.

Osoby starsze, z nadwagą, chorzy na serce, astmatycy są najbardziej narażeni na dolegliwości wywołane zbyt wysoką temperaturą, bo obieg płynów ustrojowych w ich organizmach jest w ogóle zaburzony, a latem te nieprzyjemne objawy jeszcze mocniej się nasilają. Osłabiony układ krążenia nie jest w stanie pozbyć się nadmiaru ciepła z całego organizmu, skupia się więc na najważniejszych organach, co niestety odbija się na oddalonych od „centrum dowodzenia” stopach, które z upałem muszą radzić sobie same.

Zrzucanie całej winy za puchnące stopy wyłącznie na słońce jest jednak pewną niesprawiedliwością. Latem wewnętrzna klimatyzacja na pełnych obrotach działa przede wszystkim u tych osób, które dużo się ruszają. Kiedy siedzimy przez kilka godzin w jednej pozycji, w dodatku z nogami opuszczonymi w dół, grawitacja pokazuje, co potrafi. Krew bez problemu spływa w dół, ale z drogą powrotną nie idzie jej już tak łatwo. W żyłach rośnie ciśnienie, a naczynia się rozszerzają, żeby pomieścić zwiększoną ilość płynów. Stopy z tym nadmiarem radzą sobie najczęściej tak, że odprowadzają wodę z krwi do tkanek. Dzięki takiemu zabiegowi rzeczywiście w żyłach jest mniej płynów, ale ceną za ochronę naczyń są opuchnięte stopy, bo gdzieś te zbędne płyny trzeba przecież pomieścić.

Na prawa fizyki jest jedna skuteczna rada – jak najwięcej aktywności w ciągu dnia. Kiedy ruszamy nogami, mięśnie zaczynają pracować, a ich ruchy pobudzają żyły do większego wysiłku, dzięki czemu krew zaczyna lepiej krążyć i zamiast osadzać się w dolnych kończynach, wraca na swoje właściwe miejsce do góry. Dlatego latem, kiedy nasz organizm jest bardziej zmęczony ciągłym chłodzeniem organizmu, stopy puchną nam najmocniej. Jeśli nie chcemy do takich obrzęków dopuścić, starajmy się ruszać stopami tak często, jak to tylko możliwe.

Jeśli mamy siedzącą pracę, postarajmy się tak urządzić miejsce pracy, aby dało się stopy trzymać na podnóżku, unikajmy też zakładania nogi na nogę, bo w takiej pozycji dodatkowo uciskamy naczynia i blokujemy przepływ krwi. Gdy zaś przez większą część dnia stoimy w jednej pozycji, możemy co pewien czas stawać na palcach i napinać mięśnie stóp. Warto też w trakcie pracy co jakiś czas posmarować stopy chłodzącym żelem – niektóre preparaty działają także przez rajstopy, nie musimy się więc obawiać, że aplikacja będzie zbyt kłopotliwa.

Gdy spuchnięte stopy nas bolą, położenie się po powrocie do domu na kanapie z nogami w górze przyniesie tylko częściową ulgę. Istotnie, krew w takiej pozycji spłynie w dół, ale wcale nie poprawi kondycji naszych żył, a jedynie nieco je odciąży. Najlepszym lekarstwem będzie właśnie ruch. Jeśli nie mamy zbyt dobrej formy, zacznijmy od łagodniejszych sportów. Jazda na rowerze, długie spacery, nordic walking, pływanie – te dyscypliny sprawdzą się nawet w przypadku osób mało wysportowanych. Podczas takiej aktywności zmuszamy ciało do wytężonej pracy, poprawiamy przemianę materii i wzmacniamy przy okazji mięśnie stóp, a więc organizm będzie sobie coraz lepiej radził z regulowaniem temperatury nawet w tych częściach ciała, które do tej pory zaniedbywał.

Dobrym sposobem na unikanie obrzęków jest także masaż stóp. Możemy go wykonać samodzielnie albo wybrać się do salonu masażu. Masowanie stóp przyspiesza krążenie krwi i pomaga pozbyć się toksyn. Warto też zainwestować w ręczny masażer do stóp, na przykład drewniane rolki z drobnymi kolcami albo specjalną matę, tak zwanego „jeżyka”, po której chodzi się na bosaka. Nie bez znaczenia jest również obuwie, jakie zakładamy latem. Lepiej unikać zbyt wysokich obcasów, mocno opinających paseczków i sztucznych materiałów, które nie zapewniają właściwej wentylacji stóp.

Opuchlizna na stopach może też być wynikiem niewłaściwej diety. Trzeba więc zrezygnować z dań zawierających duże ilości soli, która zatrzymuje wodę w organizmie, a w zamian za to wprowadzić produkty bogate w witaminę E, żelazo i potas, na przykład orzechy, pełnoziarniste pieczywo, świeże warzywa. Dodatkowym wzmocnieniem dla układu krążenia będą też suplementy na bazie miłorzębu japońskiego, alg morskich albo wyciągu z kasztanowca.

Najbardziej naturalną metodą chłodzenia organizmu podczas upałów jest oczywiście picie dużych ilości płynów. Ale nie wystarczy tylko sporo pić, trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to, co znajduje się w szklance. Kilka filiżanek kawy nie tylko nie nawilży organizmu, ale wręcz go odwodni. Podobnie działa alkohol. Napoje na bazie cukru też nie są najlepszym rozwiązaniem, bo cukier blokuje wchłanianie wody w układzie pokarmowym. Głównym płynem w ciągu dnia powinna być woda mineralna, zielona albo czerwona herbata oraz napary ziołowe.

Pijąc dużo takich zdrowych płynów oczyszczamy organizm, a nadmiar ciepła uchodzi z ciała razem z wodą w trakcie pocenia. Efekt? Całe ciało, w tym również stopy, czuje się lżej, a dzięki zapewnionej właściwej temperaturze wewnętrznej organizm funkcjonuje sprawniej.

Przy puchnących stopach i ogólnym poczuciu gorąca instynktownie szukamy zimna. I właśnie w tym miejscu popełniamy typowy błąd – organizujemy swojemu ciału zbyt drastyczne metody ochładzania. Pijemy mocno schłodzone napoje albo wskakujemy pod zimny prysznic. W ten sposób osiągamy tylko to, że jeszcze bardziej zwiększamy różnicę między temperaturą własnego ciała a temperaturą otoczenia. Opuchnięte stopy, które przed chwilą miały kontakt z rozgrzanym powietrzem, włożone do miski z zimną wodą zareagują bardzo gwałtownie.

Lepiej będzie najpierw potraktować je ciepłą wodą, a potem stopniowo zmniejszać temperaturę strumienia. Tak samo jest z piciem – jeśli wypijemy gorącą herbatę albo ciepłą wodę oszukamy własny organizm sugerując mu, że zewnętrzne otoczenie jest chłodniejsze. Właśnie dlatego zimny prysznic przynosi ukojenie tylko w momencie, gdy stoimy pod wodą, podczas gdy po ciepłej kąpieli poczujemy przyjemne ochłodzenie. Jednak z rozgrzewaniem stóp i reszty ciała podczas upałów należy uważać, bo w gorącej wodzie naczynia krwionośne rozszerzają się, co może doprowadzić do pękania naczynek albo zaburzeń układu krążenia.

Zbyt często puchnące latem stopy mogą też sygnalizować choroby serca. Jeśli domowe sposoby łagodzenia obrzęków nie pomagają, najrozsądniej będzie zgłosić się do lekarza, który na podstawie zleconych badań stwierdzi, czy na opuchnięte nogi wystarczy zmiana trybu życia na zdrowszy, czy też konieczne będzie bardziej specjalistyczne leczenie.

Ta strona została znaleziona dzięki:

  • puchnące stopy
  • puchnięcie stóp
  • dlaczego puchna stopy
  • od czego puchna stopy
  • puchna mi stopy
  • puchna stopy