Odkąd pozycję człowieka w społeczeństwie zaczął określać między innymi jego ubiór, „przywilej” chodzenia boso przypadł w udziale biedocie i niewolnikom. Nawet tam, gdzie wysoka temperatura sprzyjała zrzuceniu obuwia, mieszkańcy zakładali na stopy sandały. Również we współczesnych czasach codzienne chodzenie na bosaka kojarzy się głównie z ubogimi, mało rozwiniętymi regionami świata, ewentualnie z niektórymi subkulturami i kręgami artystycznymi. Tymczasem chodzenie boso ma swoje niezaprzeczalne plusy, które warto wziąć pod uwagę.

Dlaczego tak niechętnie zrzucamy swoje obuwie? Wraz z gwałtownym rozwojem cywilizacji człowiek stał się bardziej „delikatny” i jego ciało, w tym również stopy, znacznie gorzej radzi sobie z przeszkodami. Chodzenie boso może być po prostu zagrożeniem dla naszego zdrowia – nieochroniona butem stopa jest skazana na poważne skaleczenia i urazy, a poruszanie się po twardym, zanieczyszczonym podłożu jest zwyczajnie dla naszych stóp bolesne. Bez butów chodzimy praktycznie tylko na wakacjach, spacerując po plaży, polu namiotowym czy przydomowym ogródku, ale także wtedy wiele osób chętniej sięga po klapki niż decyduje się na całkowicie bose stopy. Nawet we własnym domu zakładamy od razu kapcie, bo wydaje się nam to wygodniejszym i bardziej higienicznym rozwiązaniem. Taki nawyk zakładania noszenia obuwia od rana do nocy wynosimy najczęściej z domu, gdzie od najmłodszych lat rodzice pouczali nas, żeby nie biegać boso.

Tymczasem ludzka stopa przez długie lata ewoluowała w naturalny sposób, nieograniczana w zasadzie żadnymi więzami, zwłaszcza na tych terenach, gdzie królowały wysokie temperatury. Ale i w chłodniejszych krainach buty naszych przodków dalekie były od modeli ustawianych na współczesnych sklepowych półkach. Pierwotne buty przypominały bardziej futrzane owijacze, przez co mniej krępowały ludzką stopę. Im bardziej zaawansowane technologicznie stawały się buty, tym bardziej zmieniała się mechanika ludzkiego chodu i biegu. Gdy chodzimy lub biegamy na bosaka trafiamy w podłoże środkiem stopy albo palcami, ale te same kroki w butach zmuszają stopę do pierwszego kontaktu z ziemią za pośrednictwem pięty, co z kolei powoduje większe obciążenie stawów i ryzyko kontuzji.

Stopa najbardziej cierpi wtedy, kiedy górę nad wygodą bierze chęć atrakcyjnego wyglądu nawet kosztem własnego zdrowia – zakładamy pantofle z mocno zwężanym czubkiem, wysokie obcasy, ciężkie koturny. To wszystko powoduje, że stopa ułożona w tak niewygodny sposób, pozbawiona pełnego zakresu ruchów, zwyczajnie zaczyna się buntować, czego wyrazem są obrzęki nóg, bolesne odciski, otarcia, halluksy, żylaki, a nawet zwyrodnienia stawów. Poza tym stopy uwięzione w butach są pozbawione powietrza, a więc bardziej podatne na wszelkie infekcje i grzybice.

Dopiero przy chodzeniu boso stopa daje z siebie maksimum możliwości. Przy każdym obijaniu się od podłoża, palce stopy zginają się automatycznie, przez co ciężar ciała rozkłada się na stopach równomiernie, eliminując ryzyko przeciążenia stawów. Poruszając się boso zmuszamy do intensywniejszej pracy nie tylko mięśnie stóp, ale również podudzi, wzmacniamy też więzadła oraz stawy skokowe, kolanowe i biodrowe. Zmieniając sposób chodzenia wpływamy również na postawę całego ciała, co szczególnie doceni nasz kręgosłup. Chodzenie boso poprawia krążenie i pozwala korygować wady stóp, zwłaszcza jeśli dołączymy do „bosych” spacerów proste ćwiczenia, na przykład chwytanie palcami drobnych przedmiotów, chodzenie na samych palcach lub zewnętrznych krawędziach stóp.

Ważne jednak jest również to, gdzie chodzimy na bosaka. Zdrowiu przysłużymy się wtedy, gdy na miejsce przechadzek wybierzemy nierówne podłoże, na przykład piasek albo gęstą trawę. Taka niejednorodność terenu jest najlepszym bodźcem dla mięśni i naczyń krwionośnych, a dodatkowo będzie stymulować wszystkie punkty refleksologiczne na stopach. Niewskazane jest za to chodzenie boso po równym i twardym podłożu, czyli po betonie, drewnianym parkiecie, kamiennej posadzce. Początkowo kontakt bosej stopy z trawnikiem czy drobnym żwirem może się wydawać mało komfortowy, ale z czasem odnajdziemy w tym prawdziwą przyjemność; poczujemy się zrelaksowani, wypoczęci i naładowani pozytywną energią. W niektórych krajach znajdziemy parki, które mają specjalnie przygotowane trasy z desek, piasku, kępek trawy, żwirku i błota dla bosych spacerowiczów. W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej powstają nawet stowarzyszenia propagujące „powrót do natury” i chodzenie na bosaka przy każdej możliwej okazji, również w pracy.

Ale nie powinno się przesadzać w drugą stronę. W krajach, w których mróz i śnieg znany jest tylko z telewizji, chodzenie na bosaka ma mniej bolesne konsekwencje niż w miejscu, gdzie przez kilka miesięcy trzeba dogrzewać mieszkania. Poruszanie się boso przez cały rok po zimnym podłożu może się odbić niekorzystnie na naszym zdrowiu, szczególnie jeśli dorastaliśmy w ciepłym i przyjaznym zaciszu domowym. Na taką ekstrawagancję mogą sobie pozwolić tylko osoby solidnie zahartowane, w przeciwnym razie będziemy mieli co prawda zdrowe stopy, ale i na dokładkę reumatyzm. Nie wspominając o tym, że takie gwałtowne przerzucenie się w wieku kilkudziesięciu lat z butów na bose stopy może przynieść zgoła odmienny skutek – do chodzenia na bosaka najlepiej więc przygotowywać się stopniowo.

A jakie rozwiązanie jest lepsze dla dzieci? Te starsze śmiało mogą biegać po trawnikach i polach na bosaka, te najmniejsze potrzebują nieco wsparcia ze strony butów. Młode stopy dopiero się kształtują i pozostawione same sobie mogą pójść w złą stronę, dlatego lekarze zalecają zakładać dzieciom odpowiednio wyprofilowane buciki z dodatkowo wzmocnioną częścią przytrzymującą piętę. Ale na pewno przydadzą się codzienne „treningi” chodzenia na bosaka, pod warunkiem, że podłoże będzie miękkie, ponieważ bieganie boso po twardej podłodze sprzyja płaskostopiu i nadmiernie obciąża kręgosłup. Warto też w trakcie lata zachęcać nawet bardzo małe dzieci do biegania boso po ogródku albo plaży, co pomoże rozwinąć mięśnie stóp.

Na temat chodzenia na bosaka nawet w świecie naukowców zdania są podzielone i brakuje rzetelnych badań na większą skalę potwierdzających słuszność jednej lub drugiej strony. Niektórzy twierdzą, że noszenie obuwia obciąża stawy, deformuje stopy i zmusza do nienaturalnej postawy. Według drugich, to właśnie odpowiednio zaprojektowane buty chronią stopy przed urazami, na przykład w trakcie uprawiania sportu. Najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie po prostu zachowanie zdrowej równowagi – noszenie wygodnego obuwia na zmianę z wypoczynkiem na bosaka.

Ta strona została znaleziona dzięki:

  • chodzenie boso
  • chodzenie na boso
  • boso stopki grafika
  • chodzenie na bosaka
  • czy można chodzić w domu na boso
  • płaskostopie a chodzenie na boso